• Wpisów:102
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:10
  • Licznik odwiedzin:32 746 / 2207 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Oczekujemy prawdy, a sami kłamiemy gdzie tu jest logika? / Martyna

Boje się, boje- czy kiedyś życie obdarzy mnie jakimś innym uczuciem? /Martyna

Uśmiechy na twarzy, rozbawione dusze, życie pełne energii, to nie dla mnie. /Martyna

Jestem niepoprawną marzycielką. I wiecie co? cholernie dobrze mi z tym. /Martyna

Życie już dawno przestało być rajem, stało się raczej torem nieznających końca przeszkód. /Martyna

Nie mam siły już płakać, a może po prostu nie mam już łez? /Martyna

Moja głowa pęka od pomysłów jak się zabić, tylko jest jeden problem brak odwagi. /Martyna

Kiedyś pokaże wszystkim, że samolubna gówniara też ma uczucia. / Martyna

Jeżeli śmiech to zdrowie, to zawsze będę chora. /Martyna

Samotność czasem to jedyny stan, w którym nikt nie może Cię zranić. /Martyna

Chciałam żyć normalnie, bez stresu, smutku i pustki w sercu, chyba wymagałam zbyt wiele. /Martyna
 

 
Życie zwariowane i życie wariackie.Czy to jesień, zima czy wakacje.

Na bok wszystkie stresy japa już się cieszy.
 

 
Myślę i czuję, jestem tylko człowiekiem, odporniejszym psychicznie,bo wszystko przychodzi z wiekiem.

Odwieczne pytanie ludziom dziurę w głowach wierci,
czy jak już zamkniemy oczy, to jest życie po śmierci?

Zobacz przyjacielu jak życie tu wygląda. Ja tu się budzę i powietrzem zaciągam.

Umyj stopy swojej antylopie bo ty jesteś głową w klopie xd

Co ty o mnie wiesz? . W zasadzie nic jeśli masz mówić głupio to lepiej milcz.

Wspomnienia o zdarzeniach trzymam w pamięci, bo to co koi ból nakręca spiralę śmierci.

Znowu smutek ogarnia, wszystko potłuc o dupę, czy ta pechowa seria jest moim czarnym scenariuszem ?

Ludzie gubią się, gubią sens, biegną za czymś, co marnością jest . Chcą mieć, zamiast być, gdzie jest sens ?

Wszystko już skończone jest między nami, nie wymuszaj miłości, nie szantażuj łzami.

Nawet niebo płacze, krople pukają o trumnę, czy tak to będzie wyglądało, kiedy ja umrę ?

Szybki seks, sztuczni ludzie, wargi, cycki, botoks, kult ciała, zaniedbanie duszy, tylko po co ?

Tyle jesteś wart, ile płacą za Twą śmierć, ile twój wróg chce dać, za to żebyś zdechł.

Życie jest kruche, a los może je zabrać jednym ruchem.Nie do usłyszenia głos, przeznaczenia nad uchem.

Prostą zasadę wyznaję, bądź szczery, dupy nie liż.

Perspektywy rozmyte? gówno prawda, jeśli zechcesz możesz światu dupę skopać.

To nie jest wieś, gdzie dzieci głaszczą krówki, tu dzieci czują styf już od podstawówki .

Zacieśniam grono, choć znajomych coraz więcej, coraz więcej osób patrzy na ręce.

Nie odczuwam strachu, nie wiem co to gniew.Krzyk zamieniam w szept, lecz to nie gra roli.

Nie zadaję bólu, mnie też już nic nie boli.

Wysadźmy się w powietrze dziś w centrum o szesnastej, razem raźniej, życie depcze wyobraźnie.

I jeszcze raz napomknę o wrogości, zazdrości, propagandzie, i luminacji dla ludzkości, korupcji, niegospodarności - witam was w rzeczywistości .

Znów ten stan, że nie wiem co mam robić, niby wszystko wszystko gra i niby o to chodzi .

Wysoko latasz, uważaj żebyś nie spadł,serwuję prawdę choć ta bywa bolesna.

Zamknij oczy i zobacz oczami wyobraźni świat, który jest na granicy ludzkiej jaźni.

Czasem kompleksy biorą górę nad rozsądkiem, ale twoje porażki z sobą, to nie jest mój problem.

Uśmiech zginął gdzieś zalany łzami, nieszczęście krąży wciąż pomiędzy nami.

Kurwo, nie pluj się do mnie, słuchaj, jesteś przegrana. Fakt jest taki, że lepsza z Ciebie dziwka niż mama.

Też mam przyjaciół, znajomych i kolegów, też oceniam ten cholerny świat według własnych reguł.
 

 


Nasze serca są puste jak stare kino.


Gdzie jest śmierć, kiedy jej najbardziej potrzebujemy?
 

 
To ślepy zaułek,sam nie radzisz sobie z życiem i masz chorą dumę.

Powątpiewam w Ciebie często, jednak mimo wszystko kocham Cię za przeszłość.

W oczy mówią, że jest ekstra, a każdy w chuj leci,
gdy Cię nie ma, sukcesywnie wbija Tobie nóż w plecy.

Mówię prosto w oczy o tym co mnie wkurwia i boli .

Wstrząśnienie mózgu, dziś nie wyglądasz za dobrze.

Ej, spójrz obiektywnie na to co się dzieje, blokujesz w sobie typa, który ma kontrolę nad sumieniem.

Chcę uciec, ale nie chcę, tracę zmysły – to na pewno.

Nie poprawny romantycznie na amnezję chory człowiek.

Pada deszcz, kocham cię i tu stoję, jak pojeb:
- Mówisz jesteś gówniarz i nie umiesz żyć w parze.
- Mówię, jestem gówniarz i mam wyjebane.

Kiedy patrzę w twoje oczy zmęczone, jak moje, chciałbym znów upić się dziś wieczorem, jak co dzień.

Nie gram kogoś kim nie jestem.

"-Ty jebana mendo weź się pierdol, nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną."

Zazdrość do gówniana wada, a wokół czai się fałsz i zdrada .

Czasem życie się sypie po całości po kolei
co dzień dochodzi kłopotów żyjesz sam w beznadziei.

Nie potrafisz przystosować się do reguł, które jasno określą twoją rolę działań w ludzi tłumie.

Dla jednych gówniarz, dla innych frustrat,i dobrze, że mnie nie znasz, bo straciłbyś kumpla.

Minuta za minutą, godzina za godziną,dzień za dniem po policzkach łzy płyną.

W lustrze obca twarz, pod powiekami piach .

Gówno mnie nie obchodzi przyszłość, wbijam w słowo „dzisiaj”. Taplam się w błocie przeszłości, mam do niej tyle pytań.

Miłości nie da się rozpoznać patrząc w taflę,
w której odbiciu wszystko wygląda na łatwe.

Plastikowy świat pełen plastikowych Barbie, popkultura dzieciaków gównem plastikowym karmi.

Są sprawy których nie zapijesz wódką,
nauczyłem się żegnać, łatwiej mówi się trudno.

Jeśli lubisz ogień, zapalę parę zniczy. Ktokolwiek leci po mnie, zostawię szmatę z niczym.

Potrójne, podwójne, poczwórne spierdalaj
- to złudne, nietrudne i wtórne, więc nara.
 

 
Dziś więcej rozsądku jest niż samego szaleństwa,
i nie ukrywam, że do dziś szaleć nie mogę przestać.

Nie gadaj o mnie jak nie gadasz ze mną.

To jest moment, w którym spokojnie zamykam oczy
po to bym mógł złapać oddech, tlen w organizm włączyć.

Nie oceniaj mnie, inne kamienie ranią nam stopy,
nie znamy linii papilarnych naszych dłoni.

Nie baw się w szpiega kolega.

Klaskaj, klękaj, ziewaj, mlaskaj, polewaj nie przyszliśmy czytać książek, przyszliśmy się tu najebać.

Chcesz coś o mnie wiedzieć to weź się kurwa spytaj.

Tlen - bezpośrednio ciało odżywia gdy trzyma się ten wdech, można też nim czas zatrzymać.

każda reakcja jest tutaj do przewidzenia, lecz potrzebna jest ta pasja do głębszego przemyślenia.

Nie ukrywam, że mam na to wszystko wyjebane, nie jestem baranem co pierdoli, że ma przesrane.

Masz swoją wizję, masz swoją wyobraźnie?więc czemu nie zaczniesz brać tego bardziej na poważnie.

Wygodnie jest usiąść gdzieś i odetchnąć w spokoju,
zamiast kłócąc się, ruszać znowu do kolejnego boju.

Wiesz nie musisz być niczyim paziem,nie musisz żyć według czyichś wyobrażeń.
 

 
Czasem warto przelać odrobinę krwi dla realizacji wspólnych celów.

Człowiek to tylko człowiek i uświadom sobie,że też robisz błędy.

I nie pytaj mnie, kiedy w końcu zmartwychwstanę
złóż wieniec na mym grobie, zmów ostatni różaniec.

Masz wszystko co potrzebne by zmieniać świat na lepsze.

Żyjemy w pętlach, od świtu do świtu ,trwając w legendach, wśród zachwytu.

Szukamy prawdy na dnie, na szczytach widząc kłamstwo wynajdując lekarstwo, które uleczy państwo.

Idealna kombinacja kobieta i mężczyzna.

Czasem nie wiem czego pragnę naprawdę,rzeka chorych słów płynie stosem kartek.

Żadnych pomysłów na życie milion pomysłów na śmierć.

Zimny wiatr, wszyscy w czerń ubrani,pięć metrów nad, patrzę na nich.

Czasem nie chcę już patrzeć na ludzi, zasnąć na zawsze i się nie obudzić.

Masz nogi by prędzej biec za swym szczęściem,
masz gardło by krzyczeć o tym co czuje serce
i skoro masz to wszystko to czego chcesz więcej?

Wsłuchaj się w testament mój, aż to w końcu pojmiesz, bo gdy przyjdzie czas, powstanę silniejszy niż kiedykolwiek.

Czasem każdy ze snów ze mnie drwi.Chcę otworzyć oczy, a Ty mówisz "śnij".

Czasem rzeczywistość wokół mnie dusi, nie chce oddychać nią, a Ty mówisz "musisz".
 

 
Wczoraj było tak dobrze, dziś to nie takie proste.

To nie może być koniec, Ale ciągle mam wiarę wciąż ufam że jakoś Cię ocalę.

Możemy tylko wierzyć, więc nadzieją się żywimy .

Ja pamiętam te chwile, co serce mocniej bij.

Pozwól się wykazać i nie będzie mi wstyd, przy Tobie mogę płakać i to nie wstawiany kit .

Zbyt dużo bólu, nienawiści, znieczulicy,Zbyt dużo bliźnich, naznaczonych przez blizny.

A na razie w urojeniach pogrążeni, środek bagna to codzienna rzeczywistość polskiego nastolatka.

No i co? chuj! znów to samo? gorzej!W miłosnym horrorze, tak dłużej być nie może.

Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć,ja chwycę Cię mocniej i przytulę weź mnie dotknij.

Jak mnie widzi świat to bez znaczenia bo bardziej niż opinii boje się sumienia.

Zbyt wielu bliskich, których tracisz w życiu szybkim,zbyt duże czystki, już się gubię w tym wszystkim.

Sprawa cię przerasta, mówisz życie jest kurewskie.

Tak naprawdę Tobą gardzę, podkreślam sarkazmem, że ujrzałem w Tobie gwiazdę .

Ponownie toniesz, idziesz na dno, to koniec, przez cały czas milczysz, nazwę to monologiem .
 

 
Miłość to skok z wysokiej skały w zaufaniu, że ta druga osoba czeka na dole, żeby cię złapać.

W życiu liczy się tylko jedno – to, co po sobie pozostawisz. Nie słowa mają największe znaczenie, ale czyny.

Faktów nie można unicestwić – można je tylko przemilczeć. Milczenie zaś to nic innego jak ciche kłamstwo.

Jeśli kogoś kochasz, to jeszcze nie znaczy, że Bóg ma w swoich planach, żebyście byli razem.

Obelgi nie trzeba wcale wykrzyczeć, aby mogła zranić do krwi; przysięgi nie trzeba wyszeptać, aby ktoś w nią uwierzył.

Skalecz się żyletką, a ktoś inny zacznie krwawić. Pomóż komuś, a może uratujesz samego siebie.

Fałsz nigdy nie zamieni się w prawdę, nawet jeśli go powtórzysz milion razy.

Twój sekret przestaje być sekretem, jeżeli odkryje go choć jedna osoba.

Kocham cię. Słyszy się to tak często: w operach mydlanych, w durnych sitcomach, przy wielu innych okazjach. Słowa zmieniają się w puste dźwięki, już nic nie znaczą.

Każdy człowiek chce być kochanym. To pragnienie popycha nas do najgorszego.

Są takie kłamstwa, które potrafią przynieść więcej pożytku niż szkody i tym właśnie mogą być usprawiedliwione.

Jeśli ktoś stawia warunki, to nie miłość.

Czasami, żeby zrobić pierwszy krok, potrzebna jest czyjaś pomoc.
 

 
Ona wita go fochem eksploduje krzyk zaczyna mieszać go z błotem powstrzymuje łzy.
 

 
Minęło już tyle miesięcy , a ja nadal nie mogę uporać się ze wspomnieniami . Wszystko dookoła przypomina mi Ciebie. Nadal czuje twoje silne ramiona, które obejmowały mnie i chciały ochronić przed wszelkim złem tego świata. Twój śnieżnobiały uśmiech, słodkie usta i te zielone tęczówki w których zakochałam się do szaleństwa. Niestety zostały mi już tylko wspomnienia po tobie, choć czasem zbyt mocno ranią to nie chce zapomnieć.Wciąż kocham tylko Ciebie. Los był dla nas zbyt surowy, każdego dnia powtarzam sobie te same pytanie dlaczego życie zabrało mi Moje szczęście, cząstkę mnie ? odebrało mi Ciebie, jedyną osobę dla której żyłam na tym niesprawiedliwym i pozbawionym jakichkolwiek uczuć świecie.Gorzka łza spływa mi po policzku.Kazałeś mi być silną i żyć dalej, ułożyć sobie życie na nowo,ale jak można żyć bez serca ?. Jak można żyć w świecie który codziennie sprawia ból , który zabrał mi moje własne słońce .Wszystko od twojej śmierci się zmieniło . Uśmiech nie wita na mojej twarzy już tak często kiedy ty byłeś przy mnie. Moje serce jest wypełnione żalem i złudną nadzieją ?. Nadzieją na to, że to zły sen i że kiedy się obudzę ty nadal będziesz przy mnie. Siedzę na naszej ulubionej polanie, w jednej ręce trzymam nasze pierwsze wspólne zdjęcie, a w drugiej opakowanie z tabletkami. Uświadomiłam sobie że życie jest kruche, wystarczy garść tabletek popita jakimkolwiek trunkiem i znów mogłabym zacząć się uśmiechać i odzyskałabym Ciebie. Mogłabym , ale nie martw się nie zrobię tego. Przecież Ci obiecałam, że będę żyć w tym przytłaczającym świecie który nie zna jakichkolwiek granic i, że opowiem naszemu synkowi, który niedługo się urodzi jakim wspaniałym człowiekiem był jego tata.
 

 
Może w końcu mi się uda ,wypowiedzieć proste słowa.

Miłość to chłam, przeliczana na ilość ran.Ran, które zadam i ran, które mam.

Kotku, wygraliśmy siebie w totolotku.

Twa psychika się wymyka.

A życzę sobie zasnąć i liczę, że nastanie jasność.W psychice czarne myśli zgasną.

Usta powtarzają od dawna słowa bez znaczenia.

Osobą być tą samą, kiedy kładę się wieczorem, kiedy wstaję rano.

To setki pięknych chwil w świecie tak pełnym nienawiści.

Umarły plany, wszystko to, co było piękne.Umarła miłość, w jednej chwili niepojęte.

Nocami myślę, ciemność porusza wyobraźnię. Zasypia cały świat, ze snu budzą się fantazję.

Jak Titanic właśnie, teraz ty dotykasz dna.
 

 
Może też znasz to uczucie, kiedy za dobre intencje i za pomoc dostajesz kopa w dupę.

Nie znam umiaru, jego brak to mój nałóg.

Świat jest tak sprawiedliwy że dostaniesz w plecy kulkę. To nieludzkie ziom jak ojciec może szmacić własną córkę .
 

 
To moja ostatnia notka przed świętami dlatego chciałam wam życzyć Wesoły i Radosnych świąt Bożego Narodzenia jak i również dużo prezentów pod choinką . Trzymajcie się ciepło/M ;-)
 

 
Na szczęście pracujesz całe życie,a na nieszczęście sekundę.
 

 
Problem zmienia punkt widzenia,dziecięce marzenia umierają bez wątpienia.

Nastawienie do życia pękło coś się skończyło, najbliższe plany morze łez utopiło.

By przetrwać na tym świecie trzeba nauczyć się żyć.

Nacisk otoczenia w życiu jak w pułapce, nie jesteś pewny siebie żyjesz z dystansem.

Dzień dobry, Kocham Cię, już posmarowałem Tobą chleb.

Bez ambicji, grzechów, wstydu i lęku.

Ja pierdolę, czemu mi to robisz, kiedy kocham Cię? Przez Ciebie będę pić, alkohol wykończy mnie!

Ból niszczy wiarę pytasz po co żyć dalej,strach w tyle gdzieś zostaje grzech przeważa szale.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego,tak tutaj jest, nie pytaj dlaczego.

Jeszcze wszystko się ułoży. Wnet kurwy pozdychają i to nam drzwi otworzy.

W takim młodym wieku kara za to że żyjemy.

Czas otworzyć oczy dostrzec różnice, miedzy dobrem a złem ustalić granice.

Nie po to dostałeś życie by bez sensu je marnować, na godny tutaj byt musisz sobie zapracować.
 

 
Po chuj się pienisz , faktów nie zmienisz ja latam dookoła ziemi, a ty siedzisz , szydzisz i seplenisz.

Wierz mi , jestem menedżerem rzeźni.
 

 
A ty słuchasz i zanim skończę już przeczysz,bo w tym co mówię widzisz tylko nóż w plecy.

Bo fruwać jest generalnie nieroztropnie,więc nie pijcie przy otwartym oknie.

Co myślą o mnie inni mam to gdzieś,bo mam to co inni chcieli by mieć .

Czas odnotować ten fakt przykry –przywykliśmy do rzeczy absolutnie niezwykłych.

Jeśli chodzi o zdrowy rozsądek – mamy deficyt.

Mamy powody do zmartwień,ostatni dzwonek dla tych przegranych na starcie.

Wspomnienia rozwalają moją głowę, uciec przed nimi nie mogę. Krzyżują moje plany, rozwalają prostą drogę.

Mówisz, że cenisz prawdę owszem,zwłaszcza gdy brzmi z tylu gardeł jednogłośnie.

I zastanawiam się, czy na pewno, z tych naszych błędów wyjść będzie im lekko.

Strasznie bełkoczesz przez tę pianę na pysku.

Jasne myśli wprost z jasnych twarzy można czytać.Same pewne odpowiedzi, żadnych pytań.

Potrafisz uzależnić, że przez Ciebie jestem ćpunem. Szaleje w euforii przez Twój każdy pocałunek.

Wierz mi ludzie są śmieszni, bo zamknięty umysł,nie wiedzieć czemu, stał się powodem do dumy.

Po każdym gorszym dniu, jak na złość przychodzi lepszy.

Złap mnie,przytul mocno mnie do siebie powiedz, że tak bardzo kochasz,tak jak ja kocham wciąż Ciebie.

Złota rybka? Zapomnij – poszła na emeryturę.

Swoją drogą, człowiek to nie jest Twoja wina, że twój niby przyjaciel ma dusze skurwysyna.

Nie masz problemów, żeby usnąć,skoro usypia cię słuszność.
 

 
Gimnazja - tam jedna panna na sto mądra. Cnota to wstyd, dziś puszczalstwo to styl.

Cwani amanci mogą się ze mnie śmiać, z prostych emocji układamy świat.

Spoko jest, wiesz co to aids? Dalej ćpaj na imprezach i pieprz kogo chcesz.

Milcz jak do mnie mówisz - przykładam palec do ust,chcę słyszeć Twój oddech, nie potrzeba nam słów.

Przyśpiesza mi puls,tracę pod nogami grunt, rozrywa mnie bunt.
 

 
Nic mnie nie cieszy bo od środka umieram.

Mam kilka chorób. Ta ma objawy horroru.

Brakuje mi Ciebie, brakuje mi Twego oddechu,
kiedyś było pięknie, teraz nie jest mi do śmiechu.

Los jest ślepy, więc wcale nie tak trudno go oszukać.

Wcale nie jest łatwo jeśli serce płaczę krwią.

Pamiętam każde zbliżenie, Twoje ciało przy mym ciele,nagle smutek bo wiem, że to mijało się z celem.

Jak potrzebujesz blasku ogrzej się w moim, bo
gdy nakładałaś make up wysiadł Ci chyba prąd.

Stul lala pysk i pogódź się z tym,póki ja tu jestem to tu nie ma lepszych.

Dziś mówisz jest podły, ale myślisz o nim.. i jedyne czego masz za mało to silnej woli.

Tylko weź mnie szturchnij, a jutro Twoja mama może nie poznać córki.

Z dnia na dzień staje się dorosłym gościem nie chcę tego małolatom było prościej.

Jeśli myślisz, że wyglądasz dobrze szmulo,
radzę zmień koleżanki, bo te Cię okłamują.

Szczęście jest tylko przechodniem w tym czasie tu i dla nas, nie zatrzymasz go modłami nawet gdybyś je odnalazł.

I mam wiele wad- najpierw robie, potem myślę. Potem uciekam i walczę z umysłem.
 

 
Sen i śmierć to bra­cia bliźniacy.

Roz­myśla­nie o śmier­ci jest roz­myśla­niem o wolności.

Zastanów się nad każdym krokiem, życie to więcej niż jeden dzień, trwa dłużej trochę.

36 i 6 stopni celsjusza,70% wody i dusza 5 litrów krwi, jedno serce ją tłoczy i jeden ty by to wszystko zjednoczyć.

I gdyby nie to wszystko, to byłoby dobrze wiesz, a tak poza tym, to wcale nie jest ok, nie jest ok, cześć.

Niedawno byliśmy dziećmi a świat był piękny potem doszły problemy, uczucia, jakieś błędy.

A co myślą o nas ci, dla których zawsze byliśmy przykładem?

Gdy­by nie było śmier­ci, życie nie wy­dawałoby się nam ta­kie piękne.

I trzeba żyć kurwa, i trzeba żyć...
 

 
Weź mnie za rękę i zaprowadź na krawędź i stój tam ze mną, aż się zmęczę i spadnę.

Wiedza dziś jest nieważna, a specjaliści proszę,
głupi ludzie rządzą światem, My zarabiamy grosze.

Ty decydujesz o czynach, nigdy czyny o tobie. Godzinami ćwiczysz pchnięcie w serce nożem.
 

 
Życie się sypie, kiedy ktoś bardzo bliski ktoś jak przyjaciel ma charakter dziwki.

Mylisz się, wybierasz źle jak każdy z nas, od losu kiedyś wszyscy dostają w twarz.

Dobre czasy odchodzą jak tapety, coś się nie klei.

Pamiętaj, świat jest mały, nic nie ukryjesz
gówno wypływa na wierzch, stoisz w nim po szyje.

Maski, sztuczne uśmiechy to domena kłamcy
Ci ludzie często bardziej próżni są niż narcyz.

By przeżyć w tym świecie który jest z bólu zbudowany by między nami był pokój a nie same ściany by dążyć do celu i realizować plany musisz być zmotywowany.

Kiedy życie się sypie, wtedy postawa twarda choć psychika zdarta, nigdy nie licz na farta.

Czasami myślisz ile jeszcze wytrzymasz ze świadomością, że wolność drzemie gdzieś w żyłach.

Czy przejdziesz obok czy staniesz odważnie? czy coś Cie obchodzi tak śmiertelnie poważnie?

Dzisiaj wiele nas dzieli dużo rzeczy nas różni, stawiamy nowe mury, zamiast te stare burzyć.

Odzyskać wiarę straconą, odzyskać radość, by móc w spokoju odejść spokojnie na zawsze zasnąć.

Znasz na bank kogoś, z kim chwile trwają zbyt krótko, że nawet całe życie to za mało.
 

 
I znów nie jest tak jak być powinno.

Narkotyki niszczą ludzi, ale tworzą legendy.

Trochę szczęścia dla Ciebie, to już w chuj za wiele.

Z twarzy zniknął uśmiech, spotkałem go, powiedział ”nie chcę żyć, idź po wódkę”.

Ludzie gubią się, gubią sens, biegną za czymś co marnością jest, chcą mieć, zamiast być, gdzie jest sens? Szybki seks, sztuczni ludzie, wargi, cycki, botoks - kult ciała, zaniedbanie duszy, tylko po co?

Żyj chwilą, mówią po czym skaczą z okien.

Wiesz, tak przy okazji - kurwa, dziś zostawisz mnie po raz ostatni
 

 
Grzechów było wiele dobrze wiem, nie jestem święty
jestem jedynie człowiekiem i cały czas popełniam błędy.

Czasem tak myślę, że zanim umrę strzele w łeb tej kurwie i wpakuje w trumnę .

Nie świadczą o nas nasze plany, ale co z nimi robimy.

Brudne serce brudne ręce trzeba się godzić
że chcesz mówić ale nikogo nic to nie obchodzi.

Życie nas uczy tych prawd różnorodnych ten kto żyje nadzieją, ten umiera głodny.

Dźwięk pobitych naczyń, masa nieprzespanych nocy
w między czasie przeprowadzki, witajcie szare bloki.

Chodniki brudne jak serce i nierówne jak tętno,
mam tylko kilka linijek i przewlekłą bezsenność.

Nie zawsze żyję dobrze, bo żyję chwilą,
w momencie upadku oddaję hołd swoim czynom.

Wszystko przesłonięte czarną kurtyną myśli giną, odeszło to, co było rutyną.

Mój tata opowiada jak wygląda ta planeta mama - jak mi ładnie kiedy się uśmiecham.

Ulica ma ścieżki, po których sam diabeł kroczy. Skurwysynu.

Szok tą gadką wzbudzę. Nie niestety, choć chciałbym.

Przedstawienie - gra trwa. Życie losy gmatwa,
niełatwa jest egzystencja w klatkach, betonowych matniach.

Ostatnio lubię spokój, ale znam sporo epizodów.

Matki nie mają na opłaty, w serialach koją stres,
a dzieciaki co noc gdzieś przelewają swoją krew.
 

martyna7
 
lusia9024
 
Prowadzisz świetnego bloga =)